Lokalne sporty muszą obejmować przecinanie sznurków – albo inaczej
Willis Lai
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nadal nie możesz przesyłać strumieniowo lokalnych wydarzeń sportowych bez kabla w rozsądnej cenie, wyobraź sobie dziecko, które boi się zerwać własny plaster.
Członkowie branży telewizji sportowej — w tym ligi, sieci i dostawcy pakietów telewizyjnych — śmiertelnie bali się zmiany sposobu dystrybucji relacji z lokalnych drużyn. Trzymają się status quo, pomimo tego, że z kwartału na kwartał coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnych pakietów płatnej telewizji, pozostawiając mniej fanów niezwiązanych ze sportem, którzy pomagają płacić za drogie prawa sportowe.
Właśnie dlatego nowy raport Johna Ouranda z Sports Business Journal w tym tygodniu był tak pouczający, malując obraz branży, która dopiero teraz zdała sobie sprawę, że jej małe przecinanie kabli nie zniknie. W ostatnich tygodniach dyrektorzy ze wszystkich stron regularnie spotykali się, aby omówić, w jaki sposób mogą w końcu zbudować pomost do przesyłania strumieniowego bez niszczenia tego, co zostało ze starego systemu.
Ale nie ma tu żadnej luki do pokonania. Albo ligi, sieci i dostawcy telewizji udostępniają lokalne sporty na rozsądnych warunkach – to znaczy poza dużymi pakietami telewizyjnymi – albo nie. Nie ma półśrodków, które zapewnią płynne przejście, a wszystkie zaangażowane strony odczują ból niezależnie od tego, jakie działania podejmą. Nadszedł czas, aby zerwać plaster i zająć się ropiejącą raną pod spodem.
Oznaki zmian
Historia Ouranda jest pełna godnych uwagi rewelacji zza kulis. Pomiędzy nimi:
- YouTube TV i Hulu + Live TV, które nie obsługują już kanałów Bally Sports Sinclaira, nie przywrócą ich w najbliższym czasie.
- Chociaż Sinclair publicznie dyskutował o samodzielnym przesyłaniu strumieniowym tych kanałów w przyszłym roku, nie ma jeszcze niezbędnych praw ze względu na „zaczepy" z ligami i dostawcami telewizji.
- Więcej dostawców telewizyjnych zagroziło, że całkowicie zrezygnuje z regionalnych kanałów sportowych, jeśli nie uzyskają większej elastyczności w sposobie ich pakowania (na przykład poprzez uczynienie ich opcjonalnymi zamiast obowiązkowych).
- Dostawcy telewizji mogą zezwolić sieciom takim jak Sinclair na uruchamianie własnych usług przesyłania strumieniowego w zamian za wspomnianą elastyczność, a także inne korzyści, takie jak dostęp do gier niedostępnych na rynku.
Kluczowym wnioskiem z tego wszystkiego jest to, że najlepsi w branży sportowej w końcu zastanawiają się nad tym, co kiedyś było nie do pomyślenia: przestań wiązać regionalne kanały sportowe ze standardowymi pakietami telewizyjnymi i pozwól widzom kupować je samodzielnie lub jako część wyższego- pakiet cenowy.
To, czy faktycznie to zrobią, zależy od ich zdolności do zniesienia ryzyka, ponieważ mogą stracić wielu abonentów telewizji kablowej.
Robienie matematyki
W zeszłym roku Sinclair zarobił 2,47 miliarda dolarów na opłatach przewozowych dla regionalnych sieci sportowych, za które zapłaciło 52 miliony gospodarstw domowych, niezależnie od tego, czy oglądały sport, czy nie. Biorąc pod uwagę, że sporty regionalne należą do najdroższych elementów pakietów płatnej telewizji – wystarczy sprawdzić „regionalną opłatę sportową” na rachunku, aby uzyskać dowody – wielkie uwolnienie naraziłoby znaczną część tych dochodów na niebezpieczeństwo.
Jeśli Sinclair uruchomi samodzielną usługę, firma przewiduje, że może osiągnąć 4,4 miliona subskrybentów, więc załóżmy, że tyle osób zapłaciłoby za regionalne sporty, nawet gdyby nie musiało. Zakładając najgorszy scenariusz, w którym wszyscy inni całkowicie rezygnują z regionalnych sportów, Sinclair musiałby pobierać od każdego gospodarstwa domowego 47 dolarów miesięcznie, aby nadrobić straty.
Oczywiście tak się nie stanie – według New York Post Sinclair celuje w cenę 23 dolarów miesięcznie – ale ilustruje to finansowe wyzwania związane z udostępnianiem sportu a la carte. Nawet własna oferta Sinclaira dla inwestorów przewiduje długoterminowe zyski w wysokości 2 miliardów dolarów rocznie z transmisji strumieniowej, w tym inne źródła przychodów, takie jak reklama i hazard.
Mimo to alternatywa niekoniecznie jest lepsza. Główni dostawcy telewizji kablowej i satelitarnej stracili łącznie 6 milionów abonentów w zeszłym roku, a S&P Global przewiduje, że firmy te stracą w tym roku 8,2 procent pozostałej bazy abonentów, a następnie 10,3 procent w 2022 roku. Podczas gdy niektórzy z tych przecinaczy kabli mogą odbierać telewizję na żywo zamiast tego usługi przesyłania strumieniowego, takie jak YouTube TV lub Hulu + Live TV, wiele z nich zrezygnuje z regionalnych sieci sportowych. (Obie te usługi obsługują regionalne sieci NBC Sports, ale nie inne, takie jak Bally Sports).
Nawet jeśli Sinclairowi uda się odzyskać świadczenie swoich sieci sportowych w Dish Network, jak sugerują plotki, zwycięstwo będzie ulotne, ponieważ baza abonentów Dish zacznie się kurczyć. Jeśli już, koszt tych sieci może sprawić, że abonenci będą działać w jeszcze szybszym tempie.
Czas na odbudowę
Sytuacja ze sportami regionalnymi różni się od większości gatunków telewizyjnych, w których sieci były w stanie zbudować równoległe wszechświaty treści obok tego, co oferują w telewizji kablowej. W przypadku lokalnych rozgrywek NBA, MLB i NHL naprawdę liczy się tylko to, czy fani mogą oglądać mecze.
Ale wyjątkowy charakter lokalnych sportów stwarza również nowe możliwości. To szansa na przemyślenie, w jaki sposób sport jest prezentowany i prezentowany – tak, z hazardem jako potencjalnym elementem – oraz sposób na dotarcie do odbiorców, którzy w przeciwnym razie mogliby się nie słuchać. Osobiście skończyłem z pakietami telewizji na żywo i nigdy nie zapłacę więcej niż 85 USD miesięcznie za DirecTV Stream, który jest teraz jedyną opcją przesyłania strumieniowego dla mojego lokalnego kanału Bally Sports. Ale jeśli sam ten kanał kosztuje od 20 do 30 dolarów miesięcznie i pozwala mojemu synowi, który ma obsesję na punkcie baseballu, oglądać na żywo mecze The Reds? Mocno bym to rozważyła.
W ten sposób wracamy do metafory plastra. Ligi sportowe, sieci sportowe i dystrybutorzy telewizyjni mają wybór między straszliwym wykrwawieniem się regionalnych sportów – takim, w którym tracą nie tylko pieniądze, ale także widownię – lub bolesnym zerwaniem ze status quo. Tylko to drugie daje im szansę na prawidłowe wyleczenie.